W co grać w lipcu?

Categories W co grać

Gdy w lipcu słońce dopieka, burza niedaleka. A gdy premier w lipcu nie dużo, to nadrabiaj zaległości, zamiast narzekać, że kupka wstydu taka duża! Chociaż niby premier nie dużo, a jednak parę gier znaleźć mi się udało, więc jak zawsze – jest w co grać.

Trackmania (01.07 – PC)
  • 1 lipca dostaniemy remake wydanej w 2006 roku Trackmanii. Co więcej, bazowo będzie to free-to-play, ale będziemy mogli dokupić “przepustkę” w ramach której przez rok (albo 3) otrzymamy dostęp do dodatkowej zawartości. I to raczej dużo większej zawartości niż to, co dostaniemy w wersji darmowej. Jakby tego było mało, to przepustka będzie występowała w dwóch wersjach, z czego jedna dodatkowo umożliwi nam założenie swojego klubu (ciekawe czy z przepustką będzie można zrobić w nim BENG). Jeżeli (tak jak ja do momentu, zanim zacząłem robić ten wpis) nigdy nie graliście w Trackmanie, to szybko wyjaśniam, że to zręcznościowa gra wyścigowa gdzie sterując różnego rodzaju bolidami, pędzimy po dość szalonych trasach (pętle 360 stopni czy ogromne wyskocznie to standard). Wszystko oparte o rywalizację z innymi graczami, bicie własnych czasów, dziennie i tygodniowe wyzwania i wszystko, czego możecie spodziewać się po grze-usłudze. W grze znajdzie się też edytor poziomów. Reasumując: zabawy więcej niż z resorakami za młodu.
Marvel’s Iron Man VR (03.07 – PSVR)
  • Kolejna ważna VR gra po Half Life Alyx. No dobra, może trochę przesadzam z porównaniem do Half Life Alyx. Chyba raczej powinniśmy pomyśleć o Blood & Truth, czyli niekoniecznie AAA, ale zdecydowanie tytuł wybijający się z morza indyków o malutkich budżetach. W grze wcielamy się w Tonego Starka vel Iron-Mana (szokujące, prawda?!), który będzie musiał zmagać się z wyzwaniami, jakie postawi przed nami Duch — tajemnicza hakerka (w MCU widzieliśmy ją w drugim filmie z Ant-Menem). Co ciekawe gra nie będzie shooterem na szynach, a uzyskamy pełną kontrolę nad postacią, co najprawdopodobniej będzie wymagało od nas ogarnięcia sterowania. Albo opanowania odruchu wymiotnego. Tytuł wykorzystuje dwa kontrolery move odzwierciedlające obie ręcę naszego herosa. Dla VRowych wyjadaczy szykuje się smakowity kąsek.
F1 2020 (10.07 – PS4/XO/PC)
  • Jak co roku, Codemasters dowozi oficjalną grę wyścigów Formuły 1. Jak można się spodziewać — wcielamy się w kierowcę w pełni licencjonowanych bolidów śmigających po w pełni licencjonowanych trasach. Co więcej — ze względu na przesunięcie tegorocznego sezonu wynikające z pandemii to właśnie w tej grze fani Formuły 1 będą mogli po raz pierwszy zobaczyć nowe trasy czy modele bolidów. W grze pobawimy się zarówno jako pojedynczy kierowca w trybie kariery, jak i w trybie My Team, w którym zarządzamy całym zespołem w formie jeżdżącego menadżera. Standardowo możemy również spodziewać się symulacyjnego modelu jazdy i oprawy bliskiej rzeczywistości. Obstawiam, że motoryzacyjne świry już czekają na odbiór preorderów.
Rocket Arena (14.07 – PC/PS4/XO)
  • Większość z nas o Rocket Arena dowiedziała się w trakcie tegorocznego EA Play. Mniej więcej, wtedy kiedy głośno ziewnęliście. Dla bardziej dociekliwych pewną ciekawostką może być fakt, że gra zadebiutowała jakiś czas temu jako free-to-play od Nexona. Ale już free-to-playem nie jest i chętni napieprzania rakietami będą musieli wysupłać na ten cel jakieś 140zł. Gra będzie (jest?) drużynowym arenowym hero shooterem w kolorowej grafice przypominającej Fortnite czy Overwatch. JEDYNE co odróżnia ją od dziesiątek gier tego typu to fakt, że walka oparta będzie mocno o nawalanie rakietami. Czy może dzięki temu trafić w sentyment dawnych hardcorowych kłejkowców? Szczerze wątpię. Tak samo, jak w to, że Rocket Arena utrzyma się na powierzchni. Obstawiam, że za kilka miesięcy wróci do modelu F2P. Ale może nie doceniam potencjału?
Neon Abyss (14.07 – PC/PS4/XO/Switch)
  • Podobnie jak poprzedni tytuł, Neon Abyss również nie grzechy oryginalnością. Pikesowatych dwuwymiarowych rogalików łączących platformówkę ze strzelanką mieliśmy już dziesiątki. Jak nie setki. Zapewne zapytacie czemu, w takim razie piszę tu o tym tytule. I odpowiadam, że po obejrzeniu trochę różnych gameplay’ów z tego tytułu, wydaje mi się, że gra może być całkiem niezłym przedstawicielem swojego gatunku. Grafika nie gryzie w oczy, poziom trudności wygląda na sensownie wyważony, pierdyliard broni zachęca do eksterminacji różnorakich przeciwników – ogólnie może być całkiem nieźle. I czasem to wystarczy.
Ghost of Tsushima (17.07 – PS4)
  • Myślę, że spokojnie możemy uznać, że Ghost of Tsushima to największa premiera lipca. Gdybyście jednak żyli pod kamieniem, to podpowiadam, że za tytuł odpowiada Sucker Punch Productions (twórcy NIESŁAWNEGO), a sama gra zabiera nas do Japonii w czasach samurajów. Nasz protagonista to jedyny ocalały z rzezi, której dokonali mongolscy najeźdźcy w jego wiosce. I jak każdy porządny bohater gry akcji postanawia odpowiedzieć przemocą za przemoc. Jak mogliśmy się zorientować z różnorakich fragmentów rozgrywki – w Ghost of Tsushima będziemy mieli do czynienia z grą w otwartym świecie w stylu Assassin’s Creed. Jak to mawia największy fan wędkarstwa – I BARDZO DOBRZE. Bo, jak zapewne wiecie, “assassynowy” gameplay podchodzi mi bardzo dobrze i strzelam, że również w świecie Cuszimy spędzę dziesiątki godzin. Oczywiście, jeśli ktoś z Was szuka niezbyt długiej liniowej gry akcji, to raczej tu jej nie znajdzie.
Paper Mario: The Origami King (Switch)
  • Żadna konsola Nintendo nigdy nie była moim głównym sprzętem do grania, a przygoda z WiiU trwała dość krótko. Dlatego też, za każdym razem, kiedy trafiam na kolejną część znanej na Nintendo serii, nie do końca wiem co uważać. Tak też jest w przypadku szóstej (!) części Paper Mario. Teoretycznie wiem, że gra łączy elementy turowego RPGa z platformówką 2-3D. Wiem, że cały świat, w którym toczy się zabawa, jest wykonany z papieru, a większość spotykanych postaci to dwuwymiarowe naklejki (chociaż nie tylko – co powiecie na boss fight z piórnikiem z kredkami?). Z czego również zdaje sobie sprawę gra, bo często łamigłówki, które przyjdzie nam rozwiązywać, opierają się o “papierowość” świata przedstawionego. Podobnie również dzieje się w trakcie RPGowatych potyczek. Zgodnie z tytułem w najnowszej części serii, oprócz płaskich “naklejek” dostaniemy bardziej przestrzenne modele wykonane w stylu origami. Ale jak w to wszystko się gra? Nie wiem. Chociaż się domyślam, że całkiem nieźle skoro to kolejna część, a Nintendofani na zwiastun zapowiadający zareagowali eksplozją konfetti.
Dying Light: Hellraid (PC/PS4/XO)
  • Dawno temu zapowiedziano Hellraid – grę FPP gdzie w klimatach fantasy, przy użyciu różnorodnych bronii białych, walczymy z potwrusami. Po latach koncept na grę powraca jako dodatek do Dying Lighta. Tajemniczy automatu arcade okazuje się bramą do innego wymiaru w którym to nasi bohaterowie (bo gra umożliwia zabawę do czterech osób w coopie) za pomocą znanych z Dying Lighta mechanik będą rozwalać zastępy szkieletorów, demonów i innego piekielniego inwentarza. Czyli dokładnie to czego możemy spodziewać się po “rajdzie” na piekło.
Destroy All Humans! Remake (28.07 – PS4/XO/PC/Switch)
  • Kto z nas nie chciałby wcielić się w Cryptosporidium 137? Zwłaszcza że przybywa na ziemię pod koniec lat 50. z zamiarem zniewolenia całej planety. No dobra, nie do końca zniewolenia, a po prostu musi pobrać z nas materiał genetyczny, który uratuje jego gatunek. Przy okazji zabijając masę ludzi. Kto wie, może remake wydanej w 2005 roku strzelaniny, jest tak naprawdę planem na sierpień 2020? Po pierwszej połowie roku najprawdopodobniej nie zdziwiłoby nas, gdyby na Ziemię trafili kosmici wyposażeni w bogaty arsenał (łącznie z obowiązkową Sondą Analną), moce psychokinezy czy latający spodek. Powalczymy z cywilami, wojskiem, jak również potężnymi tajnymi rządowymi organizacjami. Wszystko umoczone w dużej porcji absurdalnego humoru. Nie będzie również dla nikogo zaskoczeniem, że remake wygląda zdecydowanie ładniej niż oryginał, ale główne mechaniki rozgrywki pozostaną raczej bez zmian.
Othercide (28.07 – PS4/PC/XO)
  • Nie wiem skąd ogromna popularność taktycznych strategii ostatnimi czasy. Gatunek wydawałoby się niszowy, a nie ma miesiąca, żeby do Codziennika nie trafiał kolejny tytuł oparty o XCOMowe mechaniki. Othercide również czerpie garściami z klasyki taktycznych strategii, ale stara się tam dorzucić coś od siebie. O ile RPGowatość gry w rozwoju naszych bohaterek żadną nowością nie jest, to stylowa oprawa i klimat nawiązujący bardziej do horroru niż gry akcji jednak jest lekkim powiewem świeżości. Bo poza pomysłem na świat dostaniemy dokładnie to, czego można się spodziewać — nasze bohaterki walczą z przeważającymi siłami wroga, wykorzystując swoje unikalne zdolności i nasz spryt. Oczywiście w grze nie zabraknie permadeath i wielkich potworów, których rozgryzienie rozgrzeje nasze ośrodki planowania. W oko wpada również bardzo stylowa oprawa wykorzystująca głównie czerń i czerwień.
Skater XL (28.07 – PS4/XO/PC)
  • Zanim zaczniecie wyobrażać sobie dość otyły cel uczuć podmiotu lirycznego piosenki Avril Lavigne, to szybko dopowiem, że w Skater XL nie walczymy z pokusą pożerania zbyt dużej ilości kalorii. Naszym głównym przeciwnikiem będzie grawitacją, która za wszelką cenę chce ożenić twarz skatera z ziemią. Ale my się jej nie damy i bez obaw będzie czesać najróżniejsze trikulce na desce (How Do You Do Fellow Kids?). Pojeździmy po wielu miejscówkach inspirowanych prawdziwymi lokacjami w Stanach Zjednoczonych. Łącznie ze słynnym LA Courthouse w Los Angeles. Pozytywnie nastraja również fakt, że gra znajduje się w Steamowym early accessie od grudnia 2018 roku, a jej oceny są Bardzo Pozytywne. I jest ich niemało – ponad 5 tysięcy. Gra skupia się na zręcznościowej symulacji (trochę oksymoron, ale zakładam, że wiecie co ma tu oznaczać) jazdy na desce, więc nie oczekujcie fabuły czy innych niepotrzebnych zapychaczy.
Grounded (28.07 – PC/XO)
  • Idę o zakład, że “Kochanie zmniejszyłem nasze dzieciaki” było oglądane w ostatnich miesiąc w Obsidianie dość często. Grounded to “survival z craftingiem” (Prez sense is tingling) w którym przyjdzie kierować nam malutkimi ludźmi w ogromnym ogrodzie. Szykujcie się na zbieranie surowców, budowanie siedziby i tworzenie broni. Bo zastępy mrówek, pająków i wszelkich innych owadów zamierzają mocno zemścić się na posiadaczu Morderczego Kapcia. Jak dorzucimy do tego grę w coopie, to dostajemy dość standardową grę survival z całkiem ciekawym pomysłem na świat. Na szczęście Obsidian dorzuca do tej mieszanki “inteligencje” stworzeń, z którymi przyjdzie nam walczyć. Mrówki nie będą chodziły na ślepo po ogrodzie, a dokładnie tak jak w rzeczywistości podzielone zostaną na zorganizowane kolonie. Jeśli zwiadowcy znajdą naszą bazę, to po pewnym czasie zaatakują nas wojownicy. Swoją drogą musimy być cholernie smacznym kąskiem, że wszystko w ogrodzie próbuje nas zeżreć. Gdzieś tam z tyłu zapowiedzi widać również, że w grze znajdziemy jakąś tajemnice i fabułę. Samemu pewnie nie będzie mi się w to chciało grać, ale jeśli znajdą się chętnie do coopa, to pewnie spróbuję.